Wystawa Murale StreetArt Melbourne Białystok  – „Zakochać się w kocie”

Artyści tworzą „na żywo”.

 

 

Dwa dni wypełnione sztuką na placu Niezależnego Zrzeszenia Studentów w Białymstoku. Martwy na co dzień plac ożył i zmienił się w PlacArtowo – wioskę artystów, plac sztuki.

Zaczęło się o 20 w sobotę 30 czerwca – otwarcie wystawy Melbourne – Białystok streetartowy pomost. Fotografie Jarka Mosiejewskiego, kiedyś białostoczanina teraz mieszkańca Melbourne w Australii. Kilkadziesiąt zdjęć z bogatej kolekcji dokumentującej dzieła streetartowe powstające w streetartowej dzielnicy Melbourne. A obok zdjęcia Bogusława Floriana Skoka pokazujące jak w Białymstoku ludzie żyją obok murali – na ulicach, na osiedlach, na podwórkach.

Nieoceniony i niezastąpiony Marek Tyszkiewicz – mistrz ceremonii i przewodnik prowadził wszystkich  prosto do sztuki placowej, ulicznej i artystycznej.

Fotograficzny pomost streetartowo-muralowy domagał się objaśnienia. Podjęli się tego uczestnicy panelu dyskusyjnego na temat streetartu, muralu, szablonizmu i zwykłego malowania po ścianach. Panel niezwykle ciekawy i bogaty w kontrowersyjne, acz inpsirujące wypowiedzi uczestników.

Wieczór na placu dopełniły filmy streetartowe Grzegorza Radziewicza i Tomka Wiśniewskiego. Oglądało się, półleżąc w plażowych leżakach – nareszcie na placowym trawniku wolnym od zakazu i ograniczenia pędzącymi samochodami. A wieczorny refleksyjny nastrój i leżakowe bujanie w obłokach i ulicach wyobraźni wzmagał swoją muzyką miksowaną na żywo mistrz nastroju Dj Dtekk (tak, tak tenże od Up To Date Festiwalu). Od 22 to już był totalny odlot artstyczno-muzyczny.

A rano… Rano dopiero zaczęło się dziać. Wśród zdjęć wystawy i obok na jednym placu stanęły duże tablice gotowe na przyjęcie sztuki ulicy. Od 10 na plac weszli artyści, a obok nich pojawiło się 200 litrów farby – różnokolorowej. Każdy wziął w posiadanie swój „kawałek podłogi” i odcisnął na nim swoje piętno.

Przybyli (w kolejności alfabetycznej): M.Ceirowski, Krzysztof Koniczek, Grzegorz Radziewicz, Hanka Rutkowska, Przemysław Sieńko i Robert Szczebiot. Każdy na swój sposób pokazał, że można na oczach widzów stworzyć coś ulotnego i trwałego zarazem. Pokazał, jak różne oblicza ma streetart. I trzeba było być tu przez cały czas, by zrozumieć, jak na jednej tablicy można opowiedzieć historię miasta malując i zamalowując kolejne etapy. To Grzegorz Radziewicz pokazał, że dzieło plastyczne ma nie tylko dwa wymiary, że czas jest także budulcem sztuki ulicy. Jak przystało na streetart – malował i zamalowywał, by w końcu użyć szablonu jako zwieńczenia opowieści.

A dookoła kręcili się zadziwieni ludzie. Zadziwieni i zainspirowani. Bo znaleźli się śmiałkowie, którzy wzięli do ręki pędzel i wałek i nakładali dzielnie farbę na tablice, stając się artystom równymi.

Na placu pojawili się bańkarze, którzy dodali wszystkiemu magii i cudownej lekkości puszczając w niebo i w niebyt olbrzymie mydlane balony.

Cały dzień dzielnie, wytrwale i twórczo kręcił się po placu, wśród artystów i publiczności Marek Tyszkiewicz – rozmawiając, zagadując, zmuszając do mówienia zarówno tych, którzy tworzyli, jak i tych, którzy podziwiali czy tylko się przyglądali.

A nad całym placem przez cały niedzielny dzień unosiła się elektryzująca muzyka „robiona” na żywo. To DJ Szymon EsDwa Kubas niestrudzenie podrzucał rytm i podawał tworzył nastrój artystycznego tworzenia.

Wreszcie, gdy artyści dobiegli do mety swoich dzieł, nadszedł czas na fotograficzne uwiecznienie wspólnej kreacji. Niepowtarzalna atmosfera od tego dnia unosi się nad placem NZS, mimo że wróciła martwota i komunikacyjna gorączka samochodów śpieszących do pracy białostoczan.

I jeszcze ci, najskromniejsi, może mniej widoczni, ale cały czas obecni i tworzący to życie na placu: Janusz Żabiuk – w napięciu i z radością w końcu na finiszu; Mariola Łotysz – kuratorka wystawy i Tomek Wiśniewski – duch tego miejsca, dokumentujący każdą chwilę, żeby nie odleciała.

I my wszyscy – białostoczanie, którzy chcemy dać temu miejscu prawdziwe życie. Możemy sobie pogratulować: plac NZS ożył, wypełnił się sztuką i stał się świadectwem naszej potrzeby oswajania miasta.

Więcej zdjęć w zakładce: GALERIA

Tekst: Andrzej Ciszewski; Foto: Inicjatywa Plac NZS

 

Share This

Udostępnij

Podziel się z przyjaciółmi informacją o naszej inicjatywie!